Koty i dzieci - dyskusja

Co zrobić żeby kot był miłym towarzyszem

Moderator: Alexa

Koty i dzieci - dyskusja

Postautor: Fonsitos » wtorek 02 paź 2012, 20:50

Czytam dalej bloga Mamy Sanepid, no więc jest parę rzeczy, w których widać wyraźnie że kotowate nie bardzo ogarniają rzeczywistość (moje kocię nie rzyga tak często, istnieją pasty na odkłaczanie, pazury ma znów obcinane regularnie), jednakże reszta argumentów no niestety zgadzam się. Ja już się nie wysypiam od 4 lat bo jak nie mąż chrapiący to kot tupiący (ich regularna obecność w czasie mojego nocnego snu zbiegła się w czasie rozpoczęcia bywania).

Koty i dzieci w jednym domu

Mam w stosunku 2:2. Koty w wieku ok. 7 lat i dzieci 1-3. Koty były zanim były dzieci i czasami mnie wkurzały. Szarpaniem nówki sztuki kanapy, spaniem w ubraniach (kot biały na czarnym płaszczu, kot czarny na białej bieliźnie...), gonitwami o 5 nad ranem. Ale luz, dało się to znieść, dopóki nie pojawiły się dzieci i nie doszło permanentne niewyspanie i... łatwo wybudzające się potomstwo.

Nie, nie będę namawiać nikogo do oddania sierściuchów do schroniska zanim urodzą się dzieci. Chcę tylko napisać, że czasami z kotem i dzieckiem pod jednym dachem jest... beznadziejnie! I że kociarze ze swoim entuzjazmem czasami mocno przesadzają.

1) Rzygi. Koty rzygają. Liżą się, połykają sierść, a jak nie strawią, to zżerają rośliny doniczkowe i haftują po całym domu. Stali moi czytelnicy wiedzą czym się to może skończyć.... Nie tylko wejściem dziecka w rzygi (Córka Pierwsza często najwcześniej wstaje i np. o 5.30 ogłasza "Mamo, tutaj kot narzygał!!!!"), ale także próbą pożarcia wymiocin przez młodsze dziecko. Fuj!

2) Stłuczone naczynia. Koty zwalają szklanki, kubki, wazony z kwiatami, doniczki. Setki razy odganiałam dzieci i w pośpiechu sprzątałam szkło, które te futrzaste gnojki rozbiły. Dzisiaj o 5 rano zbierałam dzbanuszek z palemką wielkanocną, żeby córki w nie weszły w szkło.

3) Budzenie..... Oooooo, tak. Za to kotów NIENAWIDZĘ. Dziecko smarka/boli je brzuch/odreagowuje intensywny dzień. Budzi się co kwadrans popłakując. Dochodzi 4 nad ranem, wreszcie zasypia. O 5 do pokoju z hukiem wpadają koty (wbrew pozorom koty potrafią tupać. Do tego otwierając sobie drzwi walą skrzydłem w ścianę) i jeden zaczyna drzeć mordę. Włazi Córce Drugiej do łóżka i jojczy. Córka się budzi... koniec spania proszę państwa! A gdyby nie p****** kot spałaby może do 6.00! I nikt mi nie powie, że to kwestia przyzwyczajenia dziecka. Budzi się tak samo moja CP, która od początku spała we własnym pokoju, odgradzana od kotów i CD, która od urodzenia śpi w naszej sypialni, do której koty mają dostęp. I się kurde nie przyzwyczaiła.

4) Drapanie. Córka Pierwsza od czasów niemowlęcych lubi koty. Nigdy ich nie tarmosiła, nie szarpała za ogon, nie straszyła, ale kot jeden jej nie lubi. Gdy miała rok zrobił jej sznyty na policzkach i nosie. Kociarze mi mówili "Ej, no nie denerwuj się na kota, jej się to zagoi". I się nie zagoiło! Po 2 latach moja 3-letnia córka ma już oznaki mieszkania z kotem pod jednym dachem. A gdyby trafił w oko, byłaby niepełnosprawna. A najbardziej rozwalił mnie tekst zakochanej do granic możliwości w kotach koleżanki, gdy zastanawiałam się czy nie użyć w domu feromonów zmniejszających u zwierząt stres i obniżających poziom agresji. Otóż napisała mi, że powinnam pracować nad dzieckiem, bo to dziecko na pewno coś kotu zrobiło. No nie zrobiło i nie robi do dzisiaj, a kot mimo wszystko, regularnie to dziecko drapie. Tylko obecnie sięga jedynie do tyłka, a nie do buzi.

5) Toksoplazmoza. Sranie w banie. Mam koty od 30 lat, nigdy toksoplazmozy nie miałam i w ciąży kotów nie wywaliłam. Sprzątałam im kuwetę, normalnie brałam je na kolana. Tokso łatwiej się zarazić obierając ziemniaki albo jedząc niedopieczonego kotleta.

6) Powtarzam jeszcze raz - jesteś w ciąży i masz kota? Nie oddawaj kota... ani nie usuwaj ciąży. Przygotuj się jednak na to, że z dzieckiem będziesz miała roboty po pachy, a koty ci nic nie ułatwią. Opowieści o tym jak to wspaniale mieć koty i dzieci poczytaj sobie ku pokrzepieniu serc. Ja póki co tej wspaniałości nie zauważyłam, za to obiecałam sobie, że jak te moje zemrą (a pewnie stanie się to nie rychło) to więcej kotów mieć nie będę. Dzieci z resztą także nie....


7) Wszelkie komentarze namawiające mnie do wywalenia jednak kotów na bruk pozostawię bez odpowiedzi.

8) Wszelkie komentarze kociarzy, którzy będą na mnie wieszali... psy, również pozostawię bez odpowiedzi.


9) Punkt 5 i 6 był po to, żeby mnie kociarze nie powiesili za punkt 1, 2, 3 i 4 ;)
Fonsitos
Administrator
 
Posty: 2568
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 10:54
Lokalizacja: Wielkopolska Pyrka znów na zesłaniu.

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: ikxio » wtorek 02 paź 2012, 21:31

Mru szkla nie tlucze, predzej ja niz ona cos zlikwiduje, a zamilowanie do roslinki donicznkowej miala jednej - papirusa, nestety nie nadazal z rosnieciem. ogolnie dzieci nie mam i raczej mi to nie grozi- wiec tu wypowiadac sie nie bede - co do toksplazmozy? pewnie nieduzy kierdel wolow dal skory na to co sie pisze, ale legenda miejska ma sie wciaz dobrze. jesli chodzi o spanie to ja chyba sie po prostu na kocie zachowania uodpornilam - no ale to sa lata doswiadczenia - predzej mnie komar w nocy obudzi niz kocia rujka. kobita jak dla mnie na sile robi z siebie cierpietnice.
Awatar użytkownika
ikxio
Moderator
 
Posty: 5804
Rejestracja: sobota 07 lip 2012, 23:51

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Sissi » wtorek 02 paź 2012, 21:55

Fonsi prosze nie czytaj juz te bloga ,wlasciwie blagam ,przestan i juz! Moja mama kochala zwierzeta ze wszytkimi praktycznie jadla od malego nawet z michy ze zwierzatkami (jak to dzieci), zdrowa kobita i zdrowe dzieci rodzila . Jedz kochanienka jak chcesz i Diabelka wcielaj do przyszlej rodziny ,spokoj i jeszcze raz spkoj , bedziesz miec sliczne i pelne zdrowia Fonsiatko zobaczysz :-D
Obrazek
Obrazek
Obrazek
" Sissi na zawsze pozostaniesz w moim sercu moja ukochana koteczko .."
Awatar użytkownika
Sissi
Moderator
 
Posty: 3757
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 07:24
Lokalizacja: Niemcy,München-Karlsruhe

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Fonsitos » środa 03 paź 2012, 07:16

EEE Sissi, bez paniki :) Ja się przychylam do zdania ikxio - kobieta generalnie w tym klimacie pisze że dzieci jej na głowę wchodzą, że wszystko do dupy itd. (mam nadzieję że to tzw fikcja literacka). Ja z kotem nauczyłam się żyć już jakiś czas temu - wszelkie tłukące się rzeczy po prostu są schowane, co przy okazji dziecka w drodze uważam za szczęśliwy nawyk (byście widziały w jakiej panice moja siostra niektóre gadżety chowa przed siostrzeńcem). Mnie tylko lekko martwi jedzenie kociego żarcia i zabawa w kuwecie. Ale wierzę że mój dzieć jakoś da sobie to wytłumaczyć.
Fonsitos
Administrator
 
Posty: 2568
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 10:54
Lokalizacja: Wielkopolska Pyrka znów na zesłaniu.

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: bungula » środa 03 paź 2012, 07:33

Fonsitos, czy ta kobitka napisała coś, że dziecko się rozchorowało po zjedzeniu kocich wymiocin? Niektórzy płacą spore pieniądze za takie specjały zobacz tutaj >>
Obrazek
Awatar użytkownika
bungula
VIP
 
Posty: 3128
Rejestracja: poniedziałek 09 lip 2012, 07:04

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Fonsitos » środa 03 paź 2012, 08:40

Noo ten lisek jest dość znany :) Nie no kobietka ma taki styl pisania :)
Fonsitos
Administrator
 
Posty: 2568
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 10:54
Lokalizacja: Wielkopolska Pyrka znów na zesłaniu.

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: olga » środa 03 paź 2012, 15:35

MI się też wydaje że babka w porządku i dzieci lubi, i koty. Ale nie lubię takiego stylu - za dużo w tym narzekania a za mało humoru, nie wychodzi jej ta satyra.
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
olga
Administrator
 
Posty: 4867
Rejestracja: wtorek 03 lip 2012, 22:48
Lokalizacja: Wybrzeże :)

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Fonsitos » środa 03 paź 2012, 15:51

Otóż to, cały blog taki - dobrze podsumowałaś, za dużo narzekania na całym tym blogu.
Fonsitos
Administrator
 
Posty: 2568
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 10:54
Lokalizacja: Wielkopolska Pyrka znów na zesłaniu.

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Sissi » środa 03 paź 2012, 21:47

Olga ooooo no wlasnie sama mam nie mile odczucia czytajac tego bloga choc moze w jakis sposob babaka lubi koty to mnie jakbym kotow nie znala na 10000 % to by mnie zniechecila zebym je chciala miec .
Obrazek
Obrazek
Obrazek
" Sissi na zawsze pozostaniesz w moim sercu moja ukochana koteczko .."
Awatar użytkownika
Sissi
Moderator
 
Posty: 3757
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 07:24
Lokalizacja: Niemcy,München-Karlsruhe

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: fairymoon » czwartek 04 paź 2012, 12:40

Co do tego bloga to jest w nim trochę prawdy, ale tylko trochę. Masz już kota bardzo długo lub nawet zawsze w Twoim życiu były koty, więc kot nie zaskoczy Cię niczym nowym. Jeśli zaś chodzi o interakcje kot - dziecko no to różnie bywa. Z własnego doświadczenia wiem, że jak kot ma wredny charakter potrafi się na dziecku wyżywać bez powodu. Mój Wścikot tak robił, szedł do pokoju dziecka kładł się w takiej odległości, żeby dziecko nie mogło go nie zauważyć, a jak go tylko dotknęło to wsadzał zęby i pazury. Wiedział, że dziecko jest małe i mu nie odda. Też mu się zdarzyło podrapać dziecko po buzi, ale ślady nie zostały.

Z wysypianiem to rzeczywiście masakra, bo jak masz pomoc przy dziecku z pewnością będzie Ci lżej i brak snu nie będzie aż taki dokuczliwy, ale jak będziesz sama to kot + dziecko to porażka jeśli chodzi o sen, to tak jakbyś miała bliźnięta, któreś na pewno nie będzie spało i nie da spać Tobie.

Z kocimi miskami to jest różnie. Moje dziecko nie brało do buzi niczego z podłogi, więc i kocia miska go nie interesowała, ale dziecko kuzyna trzeba było odganiać od kociej michy, bo nie dało się mu przetłumaczyć aż samo zrozumiało. Nawiasem mówiąc to dzieci jedzą różne dziwne rzeczy (ziemię z doniczek, wodę spod kwiatków, piasek z piaskownicy) a mimo to jak im się zdarzy taka wpadka to nic im nie jest.

Będzie dobrze :)
Są 4 rzeczy których nie można cofnąć. Kamień, który został rzucony, słowo, które zostało wypowiedziane, okazja, której się nie wykorzystało i czas, który przeminął.
fairymoon
Dwa Koty
 
Posty: 75
Rejestracja: czwartek 13 wrz 2012, 11:21

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: fairymoon » czwartek 04 paź 2012, 12:52

Koty przy dzieciach mają też swoje plusy. Ja wychowywałam się z kotami i od zawsze miałam koty. Nie chorowałam na nic odzwierzęcego. Moje dziecko również nie chorowało. Toksoplazmoza to raczej jakiś mit, którym straszy się ludzi chyba tylko po to, żeby do kotów ich zniechęcić. Każdy kot rozróżnia dziecko od dorosłego i traktuje je inaczej niż dorosłego, tak z przymróżeniem oka. Prędzej odejdzie i zaszyje się gdzieś w koncie, gdzie nie sięgają dziecięce rączki niż zrobi krzywdę, bo pociągnęło go za ogon. Kot nigdy nie będzie o dziecko zazdrosny tak jak potrafi być zazdrosny pies. Poza tym dziecko wychowywane w domu gdzie są zwierzęta jest bardziej wrażliwe i opiekuńcze.
Są 4 rzeczy których nie można cofnąć. Kamień, który został rzucony, słowo, które zostało wypowiedziane, okazja, której się nie wykorzystało i czas, który przeminął.
fairymoon
Dwa Koty
 
Posty: 75
Rejestracja: czwartek 13 wrz 2012, 11:21

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Aga » czwartek 04 paź 2012, 13:06

Zgadam się 100% fairymoon
W moim życiu koty są już od 30 lat, a moje dzieci wychowywały się z kotami od początku i uważam, że są dobre, wrażliwe i opiekuńcze.
Aga
VIP
 
Posty: 808
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 16:43

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: olga » czwartek 04 paź 2012, 13:16

Ja generalnie nie odniosłam wrażenia, że ten blog jest pisany na poważnie. Babka bez owijania w bawełnę pisze o urokach życia z dziećmi i kotami, ale to akurat każdy kociarz wie, że koty rzygają, drapią i potrafią tupać. Moim zdaniem miało być tam satyrycznie i prześmiewczo, ale nie wyszło.
Swoją drogą: kobita ani jednym słowem nie zachęca do pozbywania się kotów, a to, że niektórzy się zniechęcą to i dobrze: kto będzie gotów na takie niespodzianki nie będzie potem zdziwiony, a kto lubi sterylne warunki, wszystko na swoim miejscu i przewidywalnie zrezygnuje z posiadania kota z korzyścią dla obu stron. Mnie raczej zniechęciłaby do dzieci niż do kotów (gdybym już dawno zniechęcona nie była ;) )

Fairy - niezupełnie się zgadzam z tym, że kot nie skrzywdzi dziecka: miałam kotkę, która nienawidziła mojej dwuletniej wtedy bratanicy. Dziecko (dziś już dorosłe) do teraz kocha zwierzaki ze szczególnym uwzględnieniem kotów i koni. Pamiętam sytuację, kiedy młoda chciała pogłaskać Korę a ta wyskoczyła do nie z pazurami na ostro. Nie było żadnego racjonalnego powodu: mała nie molestowała kota, absolutnie mu nie dokuczała, nie bała się, nie zaczepiała sama. Kot był generalnie spokojny i pokojowo nastawiony do świata: dzieciaki znajomych nosiły ją, miętosiły i głaskały upierdliwie jak tylko dzieci potrafią, wywołując co najwyżej jęk protestu, nigdy nie agresję. Dodam też, że znała wszystkie dzieci, mała nie była dla niej obcym. Jakkolwiek się kocha swoje stwory musimy pamietać, że to tylko zwierzęta a nie anioły, ich myśli chodzą swoimi torami, których nie znamy i nie umiemy zrozumieć i dlatego zawsze, ale to zawsze stosujemy wobec nich zasadę ograniczonego zaufania.
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
olga
Administrator
 
Posty: 4867
Rejestracja: wtorek 03 lip 2012, 22:48
Lokalizacja: Wybrzeże :)

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Fonsitos » czwartek 04 paź 2012, 13:25

Nie no jeśli chodzi o toksoplazmozę i ogólnie kot z dzieckiem to uuuuch. Co ja się natłumaczyłam to moje. Najbardziej wkurzała mnie moja mama, babcia i teściowa. Pierwszej się dziwię - bo sama kociara jak 150. Ale kilka moich zdecydowanych zdań w klimacie - z jakiej racji kot ma się przeprowadzać gdziekolwiek skoro ja się nie przenoszę wystarczyło. Na razie - czekam na nową falę jedynie słusznych działań jakie powinnam podjąć. Pewnie odpuściły na bliżej porodu albo krótko po.

Inna rzecz że widzę wyraźnie różnicę inną - sąsiadów córa - ok roku już ma, bywa u nas - widzi kota to szaleństwo normalnie, ale baaardzo delikatna, trochę chce tarmosić, ale wystarczy powiedzieć że tak nie wolno. Niemal codziennie bywa na działce, gdzie koty skaczą tu i tam (w domu kotów brak). Do tego mój siostrzeniec, co do którego mam jedno wielkie zastrzeżenie (ale to właściwie do mojej siostry). Diablik generalnie jak już ma dość dziecka (w tym ekstra grzecznej Oliwki tudzież kiedyś nieco starszej bo 3 letniej Agatki) po prostu szedł na parapet, a jak to nie wystarczało to lodówka lub szafa. I po kłopocie. Dziecko lekko zawiedzione stało przed szafą jak Romeo przed balkonem. Piotruś? Ło matko, całe szczęście że jedno z ugryzień przyjęłam na swoją rękę, bo już widzę co by było gdyby zadrapanie znalazło się na ręce młodego. Ale najgorsze jest to, że siostra na moje prośby - weź dzieciaka widzisz że kot jest poschizowany, będzie agresja. To oczywiście "to co to za zwierzę że agresywne"? No k... normalne. Czuje się zagrożone to reaguje. A powiedziałam kilka słów więcej jak Diablik próbował skryć się na parapecie za firanką (bo skoro jest przesłonięty to jest bezpieczny, nie? to już kwestia mentalności kota ;p ) a moja siostra Piotrusia na ręce i do kotka, "zobacz Piotruś, kotek jest tutaj". Była wiązanka w stronę siostry :) Także tak, dzieci są wrażliwsze, uczą się od najmniejszego postępować ze zwierzakami, a różnicę między dzieckiem "ze zwierzem" i "bez zwierza" w domu widać już od pierwszych miesięcy (Oliwka sąsiadów jest ledwie 2 mies młodsza od siostrzeńca). Dziecko szwagierki też nie umie się wobec zwierząt zachować prawidłowo - widuje je głównie za oknem (kupa radości bo samo się przecież rusza) albo w przejściu między autem a domem - wtedy wszelkie zwierzaki uciekają gdzie pieprz rośnie.

I sobie dalej piszę referat. Najlepsza schiza była w zeszłym roku - weź wytłumacz teściowej (tudzież mojej siostrze), że więcej problemu mogą zrobić nieszczepione, nie leczone koty na podwórzu (biegunka i inne przypadłości - jak w końcu wywalczyliśmy szczepienia na wiosnę to się koty pochorowały jeszcze bardziej, leczenie? a po co...) niż mój Diablik - kot domowy i wychuchany co tu dużo mówić. Oczywiście Diablik podejść do żadnego z dzieci nie mógł nawet lekko powąchać (bo i tak zeschizowany był na maksa więc o przytulankach nie było mowy ale on do niektórych rzeczy musi podejść i poznać).
Fonsitos
Administrator
 
Posty: 2568
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 10:54
Lokalizacja: Wielkopolska Pyrka znów na zesłaniu.

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: ikxio » czwartek 04 paź 2012, 13:41

Mru i w ogole moje koty to byly takie, ze gosc w dom - to gosc do kota. niestety po dwoch wizytach dziecka znajomej z mamusia staram sie umawiac na kawe w miejscu neutralnym czyli najlepiej blisko plazy lub wydm czy jakims placyku zabaw (Polka zreszta, wiec o problemach z komunikatywnoscia mowy z dzieckiem nie ma), dziecko 4 latka, ale z jakims AHDH chyba, bo ja po godzinie wizyty zastanawialam sie czy nie lepiej byloby mi na wlasnym karniszu sie podczepic niz siedziec na kanapie tlumaczac po raz kolejny, ze dom to nie salka treningowa a kot nie sluzy do wyciagania go za ogon z szafy - no coz wizyty jakos sie urwaly, ale Mruni nerwica zostala - teraz juz na gosci patrzy podejrzliwie -jak male to raczej sie ewakuuje.
Awatar użytkownika
ikxio
Moderator
 
Posty: 5804
Rejestracja: sobota 07 lip 2012, 23:51

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: fairymoon » czwartek 04 paź 2012, 14:18

Zawsze trzeba pamiętać, że kot to jednak kot czyli zwierzę, więc obowiązuje zasada ograniczonego zaufania, bo jemu nic nie wytłumaczymy, można najwyżej wyrobić pewne nawyki, ale to z czasem. Co do dzieci to już rodzice muszą ich pilnować, bo żaden kot z darma racji nie zaatakuje od progu, a jeżeli się nie zna zwierzęcia to po prostu trzeba obserwować i reagować natychmiast. Wszystko zatem w rękach rodziców. Dzieci też są tylko dziećmi, rozrabiają, wrzeszczą, bywają dokuczliwe, taki już ich urok. Ani koty ani dzieci nie są złe, po prostu pewne koty z pewnymi dziećmi się nie dogadują i trzeba to jakoś przetrwać. W ludzkim świecie też nie ze wszystkimi się dogadujemy prawda?
Są 4 rzeczy których nie można cofnąć. Kamień, który został rzucony, słowo, które zostało wypowiedziane, okazja, której się nie wykorzystało i czas, który przeminął.
fairymoon
Dwa Koty
 
Posty: 75
Rejestracja: czwartek 13 wrz 2012, 11:21

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: ikxio » czwartek 04 paź 2012, 14:38

fairymoon zasada dotyczy nie tylko kotow ale wszystkiego wlacznie z chomikiem i swinka morska (nie mowiac juz o akwarium) bo ja mialam kiedys takowe i zalowalam, ze tam piranii nie hoduje - bo mialam kuzynke co to na ploty przychodzila a dzieciakowi luz - no przeciez u was w domu nic mu sie nie stanie - ja bylam wtedy nastolatka, a te cholerne skalarki to bylo oczko w glowie mojego taty - maly taboret przyniosl z kuchni i skubnal sloiczek tuszu z biurka i wlal do akwarium (dobrze, dla tych rybek to duze i ciezkie i nie zwalil sie razem z naczyniem) , a tuszu duzo nie bylo - wiec rybki przezyly. ale ja tu nie winie dzieci - choc pomysly to potrafia miec nie z tej ziemi - pretensje nalezy miec do rodzicow. a swoja droga to nie tylko dzieci potrafia byc klopotem - jak Ci sie np. na glowe zwali gosc z psem a ty masz kota w domu? i to z kilkudniowa wizyta? jak sie znaja i dogaduja to pol biedy, ale jesli nie? i do tego jest to "uroczy kilkutygodniowy szczeniaczek" a masz swiezo wyprane dywany? i nie masz ogrodu?
Awatar użytkownika
ikxio
Moderator
 
Posty: 5804
Rejestracja: sobota 07 lip 2012, 23:51

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: olga » czwartek 04 paź 2012, 14:40

Ja tez uważam, że za wybryki dzieci odpowiedzialni są rodzice. Tak samo jak za zwierzęta ich opiekunowie. Te stwory (znaczy dzieci i zwierzaki) są w równej mierze nieprzewidywalne.
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
olga
Administrator
 
Posty: 4867
Rejestracja: wtorek 03 lip 2012, 22:48
Lokalizacja: Wybrzeże :)

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Fonsitos » czwartek 04 paź 2012, 14:48

No ale ikxio - ja sobie nie wyobrażam żeby taki gość mnie nie poinformował o psie, że nie wspomnę o pytaniu o możliwość taką. Zresztą, większość moich znajomych to niezwierzęcy ludzie, znalazłaby się jedna koleżanka co z psem ganiała po gościach ale ona doskonale znała Diablika :)
Fonsitos
Administrator
 
Posty: 2568
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 10:54
Lokalizacja: Wielkopolska Pyrka znów na zesłaniu.

Re: Nie wiem gdzie to umieścić?

Postautor: Sissi » czwartek 04 paź 2012, 14:54

Ja kiedys mialam tylko psa suczke mieszana ktora dozyla 17 lat ,kotow nie znalam . Poznalam je dopiero u meza na wsi ,zaczelam im pomagac i zajmowac sie i powoli zdobyly moje serce az w koncu oszalam na ich punkcie ,zakochalam sie w nich . Jednak zdania nie zmienie co do tej babki piszacej bloga ,mnie nie podoba sie ten styl i wrecz wg .mnie powoduje ze ludzie beda sie zniechecac do kotow czytajac tylko takie bzdety typu "jedzenie przez dziecko kocich rzygowin " itp. Wiadomo kot robi kupe i rzyga itp. ale opis na tym blogu tego przeraza napewno ludzi majacych male dzieci lub chcacy jej miec . Szkoda tych kotow ktore moglyby miec domy a przez takie pisanie ich nie beda miec . Kazdy kiedys piewrszy raz mial jakiegos kota i,psa itp. tylko ze na poczatku to sie tak wszystkiego nie wie i dobrze jest ze tak powoli wszystko samemu mozna przejsc i nauczyc sie w zwiazku z wychowywaniem kota ,psa w domu gdzie sa dzieci .
Obrazek
Obrazek
Obrazek
" Sissi na zawsze pozostaniesz w moim sercu moja ukochana koteczko .."
Awatar użytkownika
Sissi
Moderator
 
Posty: 3757
Rejestracja: niedziela 08 lip 2012, 07:24
Lokalizacja: Niemcy,München-Karlsruhe

Następna

Wróć do Koty i ludzie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron